środa, 30 lipca 2014

Rozdział 1

Wstałam rano, od razu oczywiście szybko sięgnęłam po telefon. Włączyłam go i zdziwiłam się, kiedy przyszła mi wiadomośc. Miałam nadzieję, że to była wiadomośc od niego, a z drugiej strony już dawno przestałam wierzyc w cuda. Moja nadzieja poraz kolejny poniosła klęskę. Czasami chciałabym nie wiedziec co to w ogóle jest nadzieja, i wcale jej nie miec. Tak naprawdę to przez nią jest tyle rozczarowań.
Odpisałam koleżance na smsa i podłączyłam telefon pod ładowarkę.
-Piotrek! Śpisz? - powiedziałam do brata. Ale ten ani drgnął. W sumie nie dziwne, ten gówniarz chodzi spac nad ranem kiedy nie ma szkoly, że też rodzice mu na to pozwalają... Nie fair. Ja w jego wieku mogłam pomarzyc o tak luźnym życiu jakie ma on. W sumie to od zawsze mam wrażenie, ze każdy bardziej lubi jego niż mnie. W sumie to mnie nikt nie lubi. Nie mam nikogo prócz Dawida, mojego chłopaka. Dla Niego zerwałam kontakt nawet z własną kuzynką, bo twierdził, że ma na mnie zły wpływ. W sumie go rozumiałam. Dobrze pamiętam co odpierdalałam jeszcze rok temu. Acodin, szlugi, wódka... To nie było normalne jak na mój wiek. Ale należałam do osob ktore w towarzystwie nie myślą, i nie boją się konsekwencji. Głupota, ale wtedy wydawało mi się to zajebiste. Niby minął tylko rok od tych wszystkich zdarzeń, ale kurwa jaka ja byłam zjebana?! Jaka 14latka przychodzi do szkoły nacpana acodinem? Jakaś pierdolnięta, rzecz jasna. Dawid dobrze wiedział o mojej przeszłości. Krótkiej ale za to jak żałosnej. Właściwie to wszystko o mnie wie. W sumie, jak go poznałam? Przez zapytaj.com.pl. Niby też żałosne, ale jednak dzięki tej stronie poznałam osobę która odmieniła całe moje życie i mnie. Odkąd zaczęliśmy pisac pierwszy raz, to pisaliśmy już praktycznie codziennie. Później wyjechał na wakacje, wtedy mieliśmy już mniej kontaktu, ale zawsze jakiś był. Po jego przyjeździe planowaliśmy spotkanie, oczywiście ja je odwołałam. Czemu? Sama nie wiem. Chyba się bałam, że nie będę zbyt idealna. A już wtedy mi zależało żeby byc dla niego kimś więcej niż zwykłą znajomą. Po moim odwołaniu spotkania nasz kontakt sie urwał na nie wiem, miesiąc? Coś takiego. Później napisałam do niego, i tak pisaliśmy aż do sylwestra. A znałam go dokładnie od 17 lipca 2013r, jeśli się nie mylę. Więc dużo, biorąc pod uwagę fakt  że pisaliśmy całymi godzinami. Wtedy już byliśmy sobie bliscy. Niby przez internet, ale często mówiliśmy sobie o swoich problemach czy czymś. Kilka dni przed sylwestrem zaproponowałam mu spotkanie. Wszystko się działo spontanicznie. Ale pamiętam to za to jak dziś. Spodobał mi się, jak go pierwszy raz zobaczyłam. Nawet bardzo. Przez około pierwsze pół godziny byłam skrępowana, i co chwilę zakrywałam się grzywką. Później pojechaliśmy do klubu, byliśmy tam z 3-4 godziny. Myślałam, że rodzice przyjadą po mnie do Warszawy, ale ku mojemu zdziwieniu pozwolili mi nocowac u Dawida. W prawdzie to oni nie wiedzieli że to moje pierwsze spotkanie z nim, ani nic. Powiedzialam ze juz z nim troche jestem, wiec moze dlatego mi na to pozwolili. Wiem że źle zrobiłam, bo to mogł byc równie dobrze jakiś pedofil. Na szczęście nie był. Jak już byliśmy u niego w hotelu, to powiedziałam że będę spała na innym łóżku niż on. Na początku się zgodził. Po chwili jednak powalił się na to, ktore ja sobie wybrałam. Nie wiem czwmu, ale bawiło mnie to. Zaczęłam się z nim drażnic, ale on nadal nie chciał pójśc, zamiast tego zaczął mnie łaskotac. Jak przestał, byłam w dziwnej pozycji. On leżał prosto, na plecach a ja na nim, tak jak bym chciała z Nas ułożyc krzyż. Po chwili zaczął oglądac moje stopy, i się nimi zachwycac. Dziwne, ale milo, w sumie mi jego tez sie podobaly. Po obejrzeniu jego stóp położyłam się na łóżko, i znów kazałam mu iśc na drugie, położył się wtedy obok i mnie przytulił. Przytulaliśmy się przez całą noc, w między czasie graliśmy w kółko i krzyżyk na mojej ręce, ocieraliśmy się nosami, rozmawialiśmy. Raz przy otarciu nawet próbował mnie pocałowac. Skończyło się na moim " weź, ogarnij! ". Nad ranem nam się trochę przysnęło. Okazało się, że moja mama była w tym czasie pod hotelem. Napisałam jej wtedy, że spałam i dopiero wstałam i żeby teraz przyjechała. Zaczęłam się juz powoli żegnac wtedy z Dawidem. Pamiętam jeszcze, że kazał żebym się jeszcze położyła, i mnie przytulił i nie chciał póścic. Zwaliłam nas wtedy z łóżka, haha. Później, chcąc jeszcze raz zobaczyc jego stopy, sciagnęłam mu skarpete. A przed rzutem jego skatrpetą na podłogę, powąchałam ją i zaczęłam się śmiac. Dawid też się śmiał, więc rzuciłam go nią prosto w twarz, oddał mi i wtedy mniej więcej zadzwonił telefon. Mama mówiła  że już czeka. Pożegnałam się z nim. Wziął mnie na ręce i pytał czy będę tęsknic. Pytał czy będę tęsknic, powiedziałam że tak, a Dawid na to, że on też. Wtedy wyszłam i poszłam do samochodu. Ta noc była cudowna, jeszcze nigdy nie było mi z nikim tak dobrze jak z nim... Normalnie jak w raju. Niczego więcej wtedy nie potrzebowałam. A teraz? Ciągle czuję się niepotrzebna.. Czasami nawet mam wrażenie, że beze mnie byłoby mu nawet lepiej. Mógłby robic co chce, miec koleżanki, pic ile chce. Poza tym, ciekawe ile wczoraj zdążył wypic i z kim sie szlaja. Eh.. To chyba nie na moje siły. Mam powoli tego wszystkiego dośc.
Nagle usłyszałam wibracje mojego telefonu. Nie odebrałam, za drugim razem też nie. Po tym napisał smsa. Ha. Dopiero po 15 minutach mu odpisałam i dodałam, że dopiero wstałam. Po kilku smsach umówiliśmy się, że to ja do niego wpadne. Po około 2 godzinach już byłam w centrum. Przysiadłam sobie na murku, i w oddali widziałam że idzie. Wyciągnęłam szybko telefon i udałam że gdzieś pisze, a jak już był na tyle blisko, żebym mogła go zobaczyc mając głowę skierowaną w ekran, to schowałam telefon i się uśmiechnęłam. Poszliśmy na metro, i po około 20 minutach byliśmy już u niego. Jego lokatora, ani właścicielki u której wynajmował nie było, więc nie musieliśmy się zachowywać nie wiadomo jak cicho. Trochę posiedzieliśmy, później on poszedł wyjąc pranie. Po chwili wrócił, póściłam mu kilka nowych piosenek które zgrałam. Na koniec puściłam piosenkę. Była smutna. Zapytałam czy fajna, a on coś tylko że "taa", i poszedł do kuchni. To nie było miłe.
Jak wrócił, to udawałam że jestem taka jak zwykle. Uśmiechnięta, zadowolona i że ogólnie wszystko jest ok. Ale i tak zauważył że udaje. Zaczęłam płakac mówic co czuje. Że w ogóle nie jest zazdrosny, że kiedyś mówił że może nie wypic nawet jednego piwa tylko żebym go nie raniła i nic nie odpierdalała. A teraz codziennie coś wypije. Tłumaczył się oczywiście, że był zazdrosny tylko że nie chciał mi niszczyc wakacji. I obiecał że nie będzie już tyle pił. Sama nie wiem czy mu wierzyc.Później oczywiście chciał nie chciał, był seks na zgodę. Zresztą, jak zwykle. W sumie fajnie jest czasem zrobic to tak na spontana. Tym razem mi się podobało, było bez bicia. Ciągnął mnie trochę za włosy, ale nie cały czas, więc i to zamiast sprawiac ból, powiększało poziom mojego podniecenia.
Po udanym seksie jeszcze trochę poleżeliśmy, pogadaliśmy, i poszedł mnie odprowadzic na autobus. Pożegnaliśmy się, bo on też już jechał do siebie. Ale nie martwiłam się tym, bo za kilka dni znowu przyjedzie. Chciałabym żeby zamieszkał tu na stałe. I najlepiej nie w Warszawie, tylko jeszcze gdzieś bliżej mnie. Chciałabym miec do niego od domu pięc minut. Albo najlepiej codziennie budzic sie w jego ramionach...

niedziela, 27 lipca 2014

Prolog


Miedzy nami cos sie zmienialo. Czulam to. Z dnia na dzien coraz bardziej. Coraz czesciej pokazywal ze zalezy mu tylko na seksie ze mna. Lubil mnie wtedy traktowac jak szmate. Pozwalalam mu na to, pomimo ze nie zawsze mialam na to ochote. Czasem po prostu chcialam zeby zamiast bicia, wyzywania, ciagania za wlosy byly jakies mile slowa. Juz tyle czasu nie mowil mi nic milego. Kiedys potrafil co chwile. A to ze jestem piekna, ze mam piekne oczy i spojrzenie, ze slodka, kochana.
- Kurwa dosc! - Krzyknelam nagle w srodku nocy i podnioslam sie lekko zeby siegnac po napoj, bo zawsze jakis stoi przy moim lozku. Wzielam kilka lykow coli i dalej siedzialam. Myslalam czy to wszystko ma sens. Czy on mnie jeszcze w ogole kocha ? Wczesniej byl tak zazdrosny, ze nawet spodenki nie wchodzily w gre. A ostatnio jak chodzilam w samym stroju kapielowym to nic. Zupelnie nic. Moze to pojebane, bo powinnam sie cieszyc, ze w koncu moge sie ubrac na pogode, a nie w spodnie i bluzke z dekoltem po sama szyje. Jednak z drugiej strony czulam przez to cholerna pustke. Brakowalo mi jego zazdrosci. Czy to normalne? Czy ja jestem normalna? Czy to kurwa normalne ze jak idzie jakas szmata to kurwa patrze czy na nia nie patrzy?! - Zaczelam plakac i ciagnac sie za wlosy.
- Boze mam juz dosc. - Mowilam zaplakanym glosem w strone krzyzyka powieszonego na scianie. - Ile to ma jeszcze trwac? Ile czasu bedzie pokazywal jak bardzo mnie nie potrzebuje? - Zaczelam plakac jeszcze glosniej, po chwili jednak troche sie uspokoilam i opadlam na poduszke wykonczona ciagla rozpacza. Wyjelam spod poduszki telefon z nadzieja, ze moze napisal. Kiedys pisal co chwile... Przymknelam troche oczy, widzac swiatlo ekranu. I co? I chuj. Chyba rodzice mnie nie kochają, że uwierzyłam kurwa w takie coś.. Wybrałam jego numer i napisałam u kogo się jutro spotkamy. Po chwili odpisał, że nie wie. Ha, czego ja się mogłam po nim spodziewac! Wymieniłam z nim jeszcze kilka sms-ów. Uzgodniliśmy że następnego dnia zdecydujemy kto do kogo wpadnie. Szczerze, to wolałam żeby on przyjechał do mnie. Tylko czy będzie mu się chciało ?
Szukając w swojej głowie odpowiedzi na to pytanie zasnęłam...